Za co #lovewoodstock ?

Mój czwarty Woodstock przeszedł do historii kilka dni temu, a trwał przeszło tydzień!
W tym roku wyczekiwałam go z utęsknieniem jeszcze potężniejszym niż  poprzednie. Musiałam odreagować kilka rzeczy, a Woodstock sam w sobie jest odskocznią od rzeczywistości i doskonałym miejscem, by odpocząć psychicznie.

W tym roku po raz drugi działałam na Woodstocku w Najpiękniejszej Redakcji Świata, czyli redakcji internetowej odpowiadającej za poczynania festiwalu w Internecie. Redakcja Internetowa to ludzie, którzy wraz z Biurem Prasowym tworzą Centrum Prasowe Przystanku Woodstock. Do naszych zadań należy relacjonowanie światu, jak piękne rzeczy się u nas dzieją. W redakcji każdy odpowiada za innny kanał, czy to Facebook, Twitter, Instagram, czy też Nk, G+ lub Wykop. Jest też grupa monitorująca to, co o nas mówią/piszą. Naszą pracę zaczynamy oficjalnie w poniedziałek rano, choć część już stara się w miarę możliwości pomagać wcześniej.

Ja na 20. Przystanku Woodstock wraz Bartkiem z  Socjomanii odpowiadałam za Instagram. Efekty naszej pracy możecie zobaczyć tu: http://instagram.com/woodstockpoland

Praca w redakcji

Przystanek Woodstock to oprócz spotęgowania wszystkich najlepszych emocji, jest także wyczerpującym wydarzeniem. Od początku trzeba nastawić się na tryb: wyśpię się po Woodstocku. Pobudka na tyle późno, żeby zdążyć na 9. Śniadanie jedzone przed komputerem, w tym samym czasie przeglądanie co zadziało się w trakcie kilku cennych godzin snu.

Pracowaliśmy od rana, do nocy, przed komputerem, w kontenerze, który w klimatyzacje zaopatrzony był tylko teoretycznie. Mieściliśmy się tuż obok sceny, więc wyobraźcie sobie jak głośno umisało u nas być w czasie trwania koncertów. A do tego, oprócz bycia Najpiękniejszą redakcją, byliśmy też najbardziej przyjacielską, dlatego co chwilę mieliśmy jakiś gości, którzy skutecznie odciągali nas od pracy. Czy da się w ogóle pracować w takich warunkach?! Nie uwierzycie – da się!

Wiadomo, są gorsze momenty, ale są też ludzie, którzy samym poczuciem, że są dają mi takiego kopa i sprawiają, że wskaźnik szczęścia podskakuje o kilka stopni. Bo gdzieś komputer obok jest Sarenka, kontener dalej grupa foto, która służy głupim dowcipem, na przeciwko Kręcioła, na czele z Aniką, którzy tak zakręcą, że zaraz zapominam o co mi właściwie chodzi, i kilka innych osób, które nic nie muszą mówić, po prostu przytulą i od razu wszystkie smutki i złości odchodzą w zapomnienie. Za to, że są, im serdecznie dziękuje.

Najlepszy koncert – Jelonek

Zacznę od statusu, który napisałam na gorąco, bo oddaje nie tylko wrażenia po koncercie Jelonka. Jest też na tyle uniwersalny, że mogłam go napisać w każdej dobrej chwili.

Tutaj też chcę się odnieść do pewnego zdarzenia, które miało miejsce w czasie koncertu, a które osobiście mnie tak wzruszyło, że miałam łzy w oczach.

Podczas jednego kawałka, Jelonek namawiał publiczność do tego, by utworzyli ścianę śmierci (jeden z elementów pogo). Tłum ludzi rozstąpił się, by następnie ruszyć na siebie i kontynuować pogo). W tym roku udział tym wzięło naprawdę wiele osób, z góry było widać, jak ludzie uginają się, by następnie wrócić do pozycji pionowej. Nagle widać, jak jeden z Patrolowców, który był w tłumie, podnosi rękę do góry. Zaraz za nim kilka innych osób, a w środku zaczyna się robić puste pole, ludze odsuwają się i proszą o odsunięcie innych. Tworzą “mur” tak, by nikt nie przeszedł. Już wiadomo, że w środku ktoś zasłabł, widać “niebieskich’ którzy eskortują medyczny patrol do poszkodowanego. Jelonekprzestaje grać, spokojnie wyjaśnia co się stało, a ludzie zaczynają krzyczeć “Pokojowy Patrol – dziękujemy!”

To niesamowite, kiedy widzi się, że Ci ludzie wiedzą doskonale jak się zachować! Wzajemna pomoc i życzliwość, a także jedność w takich sytuacjach są tą magią Woodstocku, której nie da się poczuć, nie będąc i nie uczestnicząc w tym.

Są momenty takie…

Oprócz koncertu Jelonka, który jest moim absolutnym faworytem tegorocznego Przystanku, zdarzyło się jeszcze kilka innych przyjemnych chwil.

Pierwszą z nich była próba Budki Suflera. Z ciekawości weszliśmy w kilka osób na galerie dla dziennikarzy. Na szczęście w odpowiedniej chwili zeszliśmy i wyszliśmy przed scenę. W sam raz by usłyszeć Jolkę.  Wyobraźcie sobie to:
klimatyczny wieczór, pusto pod sceną – zaledwie kilkanaście znajomych, pada deszcz, nie za mocno, tak nastrojowo. Zaczynają grać Jolkę. To była Najpiękniejsza Jolka Świata. A z ich próby zrobił się mini koncert. MAGIA.

Otwarcie Przystanku Woodstock niezmiennie robi na mnie wrażenie. Pierwsze otwarcie, 3 lata temu widziałam z perspektywy sceny. Wow. Kolejne 3 widziałam spod niej. Jest jeszcze piękniej. Tegoroczny Woodstock zaczął się od słów ZARAZ BĘDZIE CIEMNO. Zaraz potem niebo przecięły Iskry, a wśród pubiczności rozwinęła się flaga Dywizjonu 303. Najbardziej symboliczny moment otwarcia to, wg. mnie, odgwizdanie przez Romana Polańskiego, kolejarza PKP, ‘odjazdu’, a następnie zaśpiewanie Glory Glory Alleluja. Za każdym razem mam łzy radości w oczach, bo wiem, że to właśnie się zaczyna!

Sami zobaczcie jak to wyglądało w tym roku:

Koncert Budki Suflera – miałam dreszcze na plecach, kiedy półmilionowa społeczność odśpiewała razem z zespołem Jolka, Jolka i Jest taki samotny dom. To warto zobaczyć, to warto przeżyć – tak. Ja też tam byłam i śpiewałam!

Koncert Comy – muszę się przyznać, że fanką Comy nie jestem. Jednak jest jedek kawałek, na który czekałam. Oczywiście – Los Cebula i Krokodyle Łzy. Był to ostatni utwór, który zespół wykonał, więc chcąc nie chcąc, uważnie przysłuchiwałam się całemu koncertowi. I wiecie co? Podobał mi się. Był piękny i wzruszający. A wykonane na bis “Sto tysięcy jednakowych miast”… do teraz odtwarzam to po kilkanaście razy dziennie.

Zakończenie – jest to moment, kiedy większość z Was już jest w drodze do domu, albo przynajmniej do namiotów, żeby pójść spać. To widać po tym, ilu Was jest pod sceną. Tradycją jest już, że na te ostatnie chwile Pokojowy Patrol wchodzi na scenę i razem z Piotrkiem Bukartykiem odśpiewuje ostatnią pieśń Woodstocku – Z tylu chmur. Dla nas jest to chwila, kiedy możemy odetchnąć po pracy i tym byciem ze sobą powiedzieć sobie “Dziękuje”. Dla mnie jest to moment magiczny.

Teraz zostaje już tylko odliczać dni do Finału, bo przecież to już niedługo. A zaraz po tym kolejny Przystanek Woodstock! Nie mogę się doczekać.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s